Każdy pretekst dobry. Wracam.
Zainspirował mnie Łoś wykreowany przez
TVN24 na męczennika. Biedne zwierze zagubiło się na warszawskim Ursusie. Miało tego pecha, że na miejsce oddelegowano myśliwego, pracownika Lasów Państwowych, któremu najwyraźniej obca jest empatia wobec innych ssaków. Stanął i z zimną krwią ustrzelił Łosia.
Taka kreacja wydarzenia to prawdziwy majstersztyk - najwyższy poziom współczesnego dziennikarstwa. Ostatnio udała się TVN np. podczas wizyty "Gejów z Orędzia". Chociaż przyznali się, że przyjechali na zaproszenie i za pieniądze telewizji, dziennikarze uparcie wmawiali nam, że "przybyli, by spotkać się z prezydentem".Myśliwy z kolei też miał pecha. Okoliczni mieszkańcy uważnie filmowali pasącego się Łosia i przesłali nagranie do TVN24 (to chyba największy do tej pory hit platformy
Kontakt, na którą widzowie wysyłają filmy z komórek).
"W Warszawie, w biały dzień, z zimną krwią, egzekucja Łosia", usłyszałem od prowadzącej program. Dziennikarze wiedzą co robią - pod tekstem na TVN24.pl 1150 w większości oburzonych komentarzy.
Nie dziwię się, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do widoku zabijanego zwierzęcia. A telewizja uraczyła nas ginącym przez kilkadziesiąt minut w konwulsjach Łosiem.
Co mnie w tym denerwuje? Ano to, że zdecydowana większość z oburzonych zjadła potem na obiad paróweczki. A gdyby tak w telewizji pokazać filmik z rzeźni?
Czy myśliwy zabił zwierze słusznie? Czy Łoś był groźny? Trudno powiedzieć.Łoś wyglądał spokojnie, pewnie można go było uśpić. Ale nie można zapomnieć, że myśliwy Łosia profesjonalnie, z zimną krwią upolował, tak jak poluje się na inne zwierzęta. Można go teraz zjeść, a poroże powiesić na ścianie. Właściwie to trzeba Łosia zjeść, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że żyjątko zginęło na darmo...
I po co ta hipokryzja? Podczas, gdy w Chinach i w Birmie liczy się tysiące
ludzkich ofiar trzęsienia ziemi, newsem nr 1 w największej telewizji informacyjnej była egzekucja Łosia.
Tagi:
łoś