Minęły 2 lata od mojego wpisu o pokojowej nagrodzie nobla, a dostał ją kolejny amerykański prezydent. Co prawda nadal prowadzi on kilka wojen, okupuje kilka krajów, a armia jego państwa bombarduje regularnie cywilów, ale to nie ważne, bo przecież odziedziczył je w spadku po swoim złym poprzedniku.
Przeczytałem "Prawdę o pakiecie Obamy" na blogu Krzysztofa Rybińskiego i od razu dodałem go do ulubionych. Renomowany ekonomista pisze na niezależnej stronie w sposób nadzwyczaj w tej branży zrozumiały i do tego dosadny.
Oto tezy, pod którymi się podpisuję:
1. Polityka finansowa Obamy nie różni się od polityki finansowej Busha
2. Potrzeby pożyczkowe USA wynoszą 20 proc. PKB, czyli 5 proc. PKB świata
3. Cały świat pożyczy USA te pieniądze na 10 lat na śmiesznie małe 2,5 proc.
4. USA "zaśsie" tę kasę i utopi łatając dziury w systemie finansowym, zdrowotnym, emerytalnym, podczas gdy skuteczniej mogłaby zostać wykorzystana na wschodzących rynkach.
5. Aby poradzić sobie z długiem USA wygeneruje inflację na poziomie min. 6 proc.
6. Wierzyciele USA stracą znaczną część pieniędzy.
7. "Plan Obamy jest do dupy".
I jeszcze jeden cytat:
Nie jestem zwolennikiem teorii konspiracyjnych, ale w tym samym czasie gdy USA pożycza biliony dolarów, jednocześnie pojawiają się dziesiątki artykułów w głównych gazetach świata, które pokazują, że inne regiony, w tym Europa Środkowo-Wschodnia, będą miały kryzys walutowy, więc nie wolno tam inwestować. Skutek: przestraszeni inwestorzy faktycznie uciekają do jedynej “bezpiecznej oazy”, czyli do USA.Świetny, niepromowany nigdzie blog. Może dlatego pojawiają się na nim tak szczere opinie...

Koniec wakacji. Wracam do pisania. Przy okazji przepraszam rzesze fanówza niezapowiedzianą przerwę. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko napisać, że:
- zimowy kryzys, to nieodzowna cecha każdego dobrego bloga;
- nawet w najgorszych chwilach nie zapychałem bloga watą, ani nie zwalałem winy na zmyślone segregatory.
Powiem szczerze: nie mogłem się zebrać. I na tym koniec. Do dzieła. Jedna z moich noworocznych rezolucji - regularne wpisy, czyli kolejne blogerskie cliché.
Właśnie trwa zliczanie głosów w prawyborach w New Hampshire. Prawdopodobnie, według wstępnych wyników, znowu wygrał Barrack Obama przed Hillary Clinton. U Republikanów tym razem triumfuje zwolennik interwencji w Iraku John McCain przed Mittem Romney'em. Nasz człowiek w wyścigu Ron Paul w Iowa dostał 10 proc., wyprzedzając Rudy'ego Giulianiego. W New Hempshire dostanie pewnie nieco mniej. Ale i tak, razem z Wnetem, trzymamy za niego kciuki. Moim zdaniem wiele jeszcze może się wydarzyć (np. to, albo nawet i to) i szanse zwolennika standardu złota wzrosną.
Clinton, Edwards, Obama - demokratyczni kandydaci straszą światowe rynki amerykańskim protekcjonizmemDla ludzi spoza USA najważniejszy w amerykańskiej kampanii prezydenckiej jest stosunek kandydatów do globalizacji. Jak zwraca uwagę Reuters, chociaż wyborcy dobrze wiedzą, kto jest "pro-life" a kto nie, międzynarodowe rynki są w kropce.
Z jednej strony realne szanse mają kandydaci potępiający "chciwość korporacji", jak demokrata John Edwards, z drugiej kandydaci tacy, jak zwycięzca wśród republikanów w Iowa pastor Mike Huckabee, który dobrodusznie stwierdza, że globalizacja jest błogosławieństwem, bo można kupić tanio telewizor i ubrania.
Amerykańscy wyborcy boją się wolnego handlu. Pracownicy sektora produkcji widzą w rosnącym imporcie i imigracji zagrożenie dla swoich zarobków i miejsc pracy. Stwarza to presję na protekcjonizm. Szczególnie w sytuacji, w której gospodarka przed wyborami stoczy się w recesję. Właśnie ten trend jest według firmy konsultingowej Eurasia Group największym zagrożeniem dla globalnej gospodarki - większym niż terroryzm, niestabilna sytuacja w Iraku i mocarstwowe zapędy Iranu.
Senator Hillary Clinton, walcząc o głosy związkowców obiecała ostatnio, że jeśli wygra, zrewiduje wszystkie obowiązujące umowy handlowe USA. Obama na razie unika tak twardych stwierdzeń, chociaż zapowiada przykręcenie śruby wobec Chin: "Prezydent Bush nie poradził sobie z manipulacją monetarną Chin, która uderza w eksport USA, z tym, że Chiny nie wprowadzają ochrony amerykańskich praw autorskich i znaków towarowych", mówił zapowiadając zmianę.
"Możemy być świadkami wybuchu wojny handlowej. Kraje trzecie, w tym Chiny, mogą się wściec i podjąć kroki przeciwko nam", przestrzega Norman Ornstein z American Enterprise Institute.
Moja prognoza jest taka.
1. Jeśli w USA przed wyborami nastąpi pogorszenie sytuacji gospodarczej, do władzy dojdą na fali haseł ochrony socjalnej i protekcjonizmu Demokraci. Wtedy spowolnienie przeniesie się na cały świat. Wojna celna spowoduje pęknięcie chińskiej bańki i może być naprawdę gorąco.
2. Jeśli krach nadejdzie przed listopadem, dolar załamie się, a banki stracą płynność finansową, wybory wygra Ron Paul (chyba, że Waszyngton podejmie specjalne kroki i w ramach New Deal II tymczasowo odetnie Amerykanom internet). Co się stanie wtedy, to temat na kolejny wpis.